|
W ostatnich dniach do Powiatowego Rzecznika Konsumentów
w Lubinie napłynęła skarga osoby podstępnie naciągniętej
przez firmę instalującą kuchenki gazowe w mieszkaniach.
Dowiedzieliśmy się również, że nie jest to jedyny taki
przypadek w naszym regionie (choć opisywana firma pochodzi
z poza powiatu lubińskiego).
Z przyczyn prawnych nie możemy podać nazwy firmy ani
nazwisk związanych z tą sprawą. Zaznaczamy
również, że poniżej opisana firma nie ma nic wspólnego
z pracownikami naszej lubińskiej gazowni.
Apelujemy,
aby wyciągnąć wnioski z poniższego tekstu i przekazać
je najbliższym osobom (najlepiej starszym, które często
nie mają dostępu do internetu).
Poniższy
tekst jest autorstwa osoby pokrzywdzonej.
W
dniu 11.04.2006 pojawił się jeden Pan około 11 godziny
rano w moim mieszkaniu i przedstawił się jako kierownik
gazowni w Lubinie, i że przyszedł sprawdzić sprawność
kuchenek gazowych w blokach. Ponieważ miał wizytówkę
na marynarce (szarej) uwierzyłam bez sprawdzania.
Mam 76 lat i bardzo chorą córkę, nawet ucieszyłam się,
że ktoś interesuje się instalacją gazą.
Pan ten w kuchni stwierdził głośno, że kuchenka w kuchni
jest bardzo niebezpieczna i wymaga natychmiast wymiany
na nową. Oświadczyłam, że nie mam teraz głowy do wymiany
bo bardzo chora córka bierze insulinę, a ja nie czuję
się dobrze.
Wtedy ten Pan powiedział, że akurat mają nowe kuchenki
pod blokiem na samochodzie i szybko oraz bezpłatnie
zamontują (bez kosztów transportu).
Dodał, że oferuje cenę okazyjną za sprawdzony towar
wysokiej jakości za 1400 złotych, bez konieczności
zapłaty teraz, ale w 20 ratach po 50 złotych. Nim zdążyłam
się zastanowić starą kuchenkę rozmontowano przez 2 innych
panów i kiedy poszłam po szmatę aby wytrzeć brudy po
starej kuchence już była zamontowana nowa. Spisali ze
mną dali mi do podpisania jakiś papier.
Wykryłam, gdy pytali mnie o kod pocztowy, że nie są
z Lubina jak podawali na początku. Zadzwoniłam na policję,
aby poradzić się co mam robić i czy nie jestem oszukiwana,
ale telefon był niedostępny nikt się nie zgłaszał.
Zaniepokojona sytuacją i tempem akcji oraz wprowadzeniem
mnie w błąd przez całą tą trójkę ludzi, z których pierwszy
opuścił mieszkanie (aby nabierać kolejnych klientów)
gdy dwaj inni przyszli z kuchenką, poprosiłam aby kuchenkę
sobie zabrali bo im nie ufam, bo dali mi kolejną umowę
do podpisania. Wtedy ci dwaj Panowie poprosili pierwszego,
który oświadczył, że owszem kuchenkę zabiorą, ale muszę
zapłacić za to 300 złotych słyszał to sąsiad, który
wszedł do mieszkania. Niestety nie zgodziłam się na
to, panowie wyszli.
Kuchenka jest zepsuta, drzwi się nie zamykają i brak
tylnej ścianki, pęka farba.
...
Nie stać mnie na ponoszenie opłat oszukańczo przepchanych
(miałam zapłacić 1490 zł jak w umowie) a każe mi się
teraz płacić 1795,18 zł lub po kilku interwencjach 1639,00
zł."
Porady
Powiatowego Rzecznika Konsumenta:
- należy legitymować osoby oferujące
nam towary lub usługi (Akwizytorów), również gdy podają
się za pracowników służb miejskich,
- przed podpisaniem czegokolwiek należy dokładnie
przeczytać pismo !!!
- należy pamiętać, że praktycznie nic nie ma
za darmo,
- należy uważać na wszelkiego rodzaju okazje
i promocje, jeżeli już chcemy się zdecydować
na zakup od Akwizytora zorientujmy się w cenach
rynkowych,
- należy pamiętać, że w razie zawarcia jakiejkolwiek
umowy w mieszkaniu (poza siedzibą przedsiębiorstwa)
możemy bez podania przyczyn od niej odstąpić
w terminie 10 dni wysyłając na adres firmy
(Akwizytora) stosowne oświadczenie (liczy się data stempla
pocztowego).
PRzK
& redakcja Lubin24
|