|
Istnieje cały arsenał chwytów marketingowych pozwalających
tak manipulować wielkością produktu i jego opakowaniem,
abyśmy - nie dostrzegając tego - kupowali mniej produktu
za tę samą cenę.
Przyzwyczailiśmy się, że pewne produkty mają charakterystyczne
gramatury: np. makaron kupujemy najczęściej w paczkach
po 500 g, szampon w butelce 250 ml, a dżem w słoiku
300 g. Na co dzień zapewne nie zwracamy na to większej
uwagi. Ale czy faktycznie wszystkie tabliczki czekolady
na rynku ważą 100 g, a nie np. 90 g? Wystarczy przecież
sprytne manewrować rozmiarem, zawartością oraz kształtem
opakowania, aby konsument nie zauważył, że zaszła jakakolwiek
zmiana, a jednocześnie by producent mógł wymiernie na
tym zyskać.
Takie wykorzystanie
wielkości produktu i opakowania do manipulacji cenowych
nosi w marketingu nazwę downsizing-u. Przedsiębiorcy
sięgają po praktyki downsizing-owe wiedząc, iż konsumenci
zwracają większą uwagę na ceny niż na rozmiary towarów.
Podkreślmy jednak wyraźnie, że najczęściej nie chodzi
tu o łamanie prawa. Producent umieszcza na opakowaniu
informację o prawidłowej wadze, ale opakowanie jest
tak skonstruowane, aby sugerowało, że produktu jest
tyle samo lub nawet więcej. Trzeba też przyznać, że
w niektórych formach downsizing jest akceptowany przez
konsumentów (np. małe porcje gotowych dań do mikrofalówki).
Operując
wielkością produktu i opakowaniem stosuje się różnorodne
triki (czyt. zabiegi) marketingowe. Oto niektóre z nich:
minimalne
zmniejszenie wagi produktu, tak, aby wymiary opakowania
mogły pozostać bez zmian;
redukcja liczby listków papieru toaletowego, czy ręcznika
papierowego;
gofrowanie powierzchni papieru toaletowego, pozornie
zwiększające objętość rolki;
podział produktu na mniejsze jednostki bez uwzględnienia
proporcjonalnej zmiany ceny;
wklęsłe dno słoika, puszki czy butelki;
zmiana sposobu ułożenia ciasteczek wewnątrz plastikowego
opakowania pozwalająca zmniejszyć liczbę sztuk pasujących
do nowego układu
zmiana kształtu butelki, tak, aby wydawała się szersza
niż inne produkty o tej samej pojemności;
zachowanie wysokości butelki czy puszki przy jednoczesnym
minimalnym zmniejszeniu jej średnicy;
powiększenie otworu tubki pasty do zębów, tak, aby konsumenci
bezwiednie wyciskali więcej zawartości.
Zauważmy, że mylące mogą być również umieszczane na
opakowaniach hasła typu extra large, jumbo, gigant
przecież każdy z nas różnie interpretuje takie określenia.
Nieprecyzyjne są też opisy, ilu osobom ma służyć dany
produkt (np. 3-4 talerze zupy z torebki, gotowe danie
dla 2 osób). Wystarczy chwila zastanowienia, by zauważyć,
że to indywidualna sprawa, jakiej wielkości porcje spożywamy.
Tworzenie
nieprawidłowego obrazu ilości produktu utrudnia porównywanie
towarów (m.in. w tym celu istnieje obowiązek umieszczania
cen jednostkowych przy towarach). Tym bardziej warto
zwracać baczną uwagę na realną zawartość produktu i
świadomie wybierać towary.
Formalnie
nie narusza przepisów na przykład fakt, że trzy różne
warstwy opakowania kryją w sobie zaledwie 8 sztuk herbatników,
albo wysoka tubka kremu, opakowana pokaźnych rozmiarów
kartonem, wybija się wzrostem na półce sklepowej wśród
konkurentów o takiej samej wadze. W świetle prawa wszystko
wygląda normalnie - waga produktu została podana, a
to, że chipsy sięgają połowy torebki - cóż, te próżniowe
opakowania, to zapewne dla zachowania ich świeżości.
Jeśli jednak czujemy, że jesteśmy delikatnie rzecz
ujmując - wprowadzani w błąd i nie podoba nam się to,
że np. jeden z największych producentów świeżych produktów
mlecznych napełnia kubeczki z jogurtem tylko w ok. 80%,
a różne rodzaje batoników na bazie płatków śniadaniowych,
choć kosztują tyle samo i wyglądają na takiej samej
wielkości, różnią się wagą (22 g i 25 g), to może warto
w sposób konkretny odwzajemnić to nadszarpnięte zaufanie.
Firmy prowadzą
dziś zaciętą w walkę o nasze umysły i portfele, ale
ostatecznie to konsumenci decydują o powodzeniu produktu
na rynku. Opakowanie towaru, urastające dziś do rangi
niemego sprzedawcy, to jeden z podstawowych czynników
decydujących o naszych wyborach rynkowych. Kształt i
funkcjonalność opakowania może zarówno pomóc, jak i
zaszkodzić wizerunkowi całego produktu. Opakowanie jest
przecież również swego rodzaju komunikatem kierowanym
do klientów. Jako konsumenci nie musimy pozostawać bierni
i bezbronni wobec manipulacji marketingowych, miedzy
innymi tych w ramach wielkości produktu i opakowania.
Bojkot produktów i firm stosujących strategię downsizing
to jedno z wyjść. Inne rozwiązanie to aktywne informowanie
tychże producentów o naszych odczuciach wobec ich działań.
Łatwo i stosunkowo tanio możemy skorzystać z infolinii,
czy poczty elektronicznej. Firmy są obecnie bardzo otwarte
na komunikację z klientami. Zatem, jeśli zależy im na
zaangażowaniu konsumentów, pozwólmy udowodnić jak bardzo.
źródło:
Federacja
Konsumentów
|